Stojaki typu A vs stojaki typu L – co wybrać?
Przewóz szyb to nie jest robota dla amatora z przypadkowym busem. Wystarczy jeden mocniejszy zakręt na skrzyżowaniu w Krakowie i słychać brzdęk, który oznacza stratę 3400 złotych lub więcej. W Byframes Transport używamy konkretnych stojaków, żeby każda tafla dotarła na miejsce w jednym kawałku.
Kiedy wjeżdża stojak typu A
Stojak typu A to nasza ciężka artyleria przy dużych zleceniach. Ma kształt trójkąta i ładujemy go z dwóch stron, co pozwala idealnie rozłożyć masę na osie auta. To ważne, bo przy przewożeniu 12 skrzydeł okiennych waga szybko rośnie. Taki stojak ma u nas 240 cm długości i bez problemu mieści pakiety szybowe o łącznej grubości 48 mm każdy. Dzięki dwustronnej konstrukcji auto prowadzi się stabilnie nawet przy silnym wietrze na trasie.
W marcu 2024 dostarczaliśmy 14 dużych witryn do lokalu przy ulicy Przemysłowej. Użyliśmy dwóch stojaków typu A, które zamontowaliśmy na szynach wewnątrz furgonu. Cały załadunek zajął nam 42 minuty, bo każdy element musiał być precyzyjnie dociśnięty listwami dociskowymi. Przy stojaku A nie ma mowy o przesunięciu się ładunku, bo grawitacja pracuje na naszą korzyść, dociskając szkło do nachylonych profili stojaka.
Stojaki typu A mamy na aucie zawsze, gdy masa ładunku przekracza 450 kilogramów i potrzebujemy równego balansu.

Zalety stojaka typu L przy mniejszych kursach
Stojak typu L jest jednostronny i stawiamy go bezpośrednio przy ścianie furgonu. To świetna opcja, gdy klient zamawia tylko 3 lub 4 duże lustra albo jedną ramę okienną. Zajmuje połowę mniej miejsca niż model A, więc obok zmieścimy jeszcze skrzynie z okuciami albo delikatną rzeźbę. Nasz najlżejszy stojak L waży 37 kg, ale spokojnie utrzyma taflę o wysokości 215 cm bez żadnego ryzyka wygięcia konstrukcji.
Często używamy go przy przeprowadzkach apartamentów na krakowskim Kazimierzu, gdzie uliczki są ciasne i liczy się każda minuta przy rozładunku. Stojak L pozwala na szybki dostęp do szkła z jednej strony, co skraca czas postoju auta pod kamienicą o około 18 minut. Mamy 9 takich stojaków w różnych rozmiarach, więc dopasowujemy sprzęt pod konkretne wymiary szkła, a nie odwrotnie.
Pasy i miękkie przekładki to podstawa
Nawet najlepszy stojak nic nie da, jeśli szyba o siebie ociera. Dlatego w Byframes Transport używamy pasów i miękkich przekładek filcowych o grubości 8 mm. Każda przekładka jest czysta – to ważne, bo drobiny piasku między szybami działają jak papier ścierny. Nie stosujemy zwykłej folii bąbelkowej, bo pod naciskiem 60 kg pęcherzyki pękają i ochrona znika. Filc to jedyne pewne rozwiązanie przy transporcie pionowym.
Piotr, nasz kierowca z 7-letnim doświadczeniem, zawsze stosuje zasadę 'podwójnego kliknięcia'. Po przejechaniu pierwszych 3 kilometrów zatrzymuje się i sprawdza napięcie pasów transportowych. Często po kilku wybojach na drodze pasy wymagają dociągnięcia o jeden ząbek na grzechotce. To drobiazg, który sprawia, że w 2024 roku odnotowaliśmy tylko jedno pęknięcie na 156 zrealizowanych zleceń.
Używamy pasów i miękkich przekładek, bo wiemy, że na krakowskich dziurach szkło nie wybacza błędów.

Rozładunek bez dźwigania
Winda zjeżdża do poziomu zero i to jest moment, w którym nasi klienci oddychają z ulgą. Zamiast męczyć się z czterema osobami przy zdejmowaniu ciężkiej ramy z paki, po prostu wyjeżdżamy stojakiem na windę hydrauliczną. Nasza winda ma udźwig 750 kg, co pozwala na bezpieczny zjazd nawet z najcięższym stojakiem typu A wypełnionym po brzegi. To standard w każdym z naszych 3 aut serwisowych.
Oszczędzamy w ten sposób nie tylko kręgosłupy, ale i czas. Typowy rozładunek 6 okien pod inwestycję w Mogile zajmuje nam teraz 22 minuty zamiast godziny. Winda pozwala postawić stojak bezpośrednio na chodniku, skąd wózkiem paletowym wjeżdżamy prosto do garażu lub windy budowlanej. Szczerze mówiąc, to najbezpieczniejsza metoda, jaką wypracowaliśmy przez ostatnie 8 lat pracy w branży transportowej.



